• Wpisów:404
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:08
  • Licznik odwiedzin:31 157 / 2168 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
I znowu nie dodalam rodziału we wtorek... Ehh głópia jestem... Ale w nagrodę kolejny rozdział pojawi się wcześniej niż we wtorek xD. A teraz życzę Wam miłego czytania :-)


3.Początek feralnego weekendu
- Nie mam pojęcia co się stało – spanikowana Tori mówiła szybko, a jej głos lekko drżał – Rozmawiałyśmy, kiedy nagle otworzyło się okno, a Sara poszła je przymknąć… I wtedy zaczęła krzyczeć. Próbowałam ją uciszyć, dowiedzieć się co jej jest, ale ona tylko położyła ręcę na głowie i krzyczała jeszcze głośniej. Zadzwoniłam więc do Ciebie, a ona w pewnym momencie zemdlała.
Czułam się okropnie. Powieki miałam ociężałe i z ledwością udało mi się otworzyć oczy. Nadal kręciło mi się w głowie.
-Sara? Wszystko w porządku?
-Tak... –próbowałam się podnieść, Alle byłam jeszcze osłabiona i straciłam równowagę. Na szczęście Alex złapał mnie tuż nad podłogą, wziął mnie na ręce i położył na łóźku. Tori przyniosła mi szklankę wody.
-Co się stało? Dlaczego krzyczałaś? – Alex chciał rozeznać się w sytuacji. To nie będzie łatwe do wytłumaczenia – pomyślałam. Widząc że westchnęłam Tori zapytała:
-Coś Cię boli?
-Czuje się świetnie i nic mnie nie boli. Po prostu chciałam zamknąć to przeklęte okno, gdy usłyszałam głosy...
-Głosy?
-No tak. Jakieś szumy drzew, krzyki kobiety, słowa mężczyzny...- przerwałam widząc zmieszane twarze obydwojga.- Nie słyszeliście tego? Przecież też macie wyczulony słuch, prawda?
-Tak, ale widocznie nie tak bardzo jak ty – Alex posmutniał – Najbliższy las jest kilka kilometrów na północ. A my tak daleko nie słyszymy.
-Oh. W każdym razie głowa pękała mi od tych szumów, urywek rozmów. A później usłyszałam coś takiego, że tudno to opisać... Jakbym była w tym miejscu... Jakby ktoś wbił mi nóż w serce.
-Dziwne- stwierdziła Tori – może masz jakiś szczególny dar?
Rozważaliśmy to i inne rzeczy przez ponad godzine, dopóki Tori nie oświadczyła że musi jeszcze odrobić pracę domową z biologii.
***

Już prawie spałam, gdy zdałam sobie sprawę że znowu słyszę te głosy. Tym razem był to mężczyzna. Wołał o pomoc.
Nie myśląc co robię, szybko przebrałam się w dżinsy i podkoszulkę. Założyłam sweter i cichutko wymknęłam się z domu. Pobieglam na północ, do pobliskiego lasu. Właściwie to 2 kilometry, ale dobiegłam tam szybko i o dziwo się nie zmęczyłam. Mój instynkt nakazał mi skręcić w prawo, w głąb lasu. Tak też zrobilam.
Teraz głosy stały się cichsze, aż nagle ucichły. Nagle odpłynęła wszelka odwaga i determinacja. Dopiero teraz zdalam sobie sprawę że wieje chłodny wiatr z północy, a ja nawet nie wiem gdzie jestem. Nie wzięłam nawet komórki, a latarka powoli gaśnie.
Postanowiłam pokonać strach i iść dalej. Przedzierałam się przez drzewa, krazki i wysokie trawy, aż się potknęłam.
-No super. Upuściłam latarkę…
Podniosłam się i zaczęłam szukać latarki w całkowitej ciemności. W końcu znalazłam. Włączyłam ją i oświeciłam teren wokół mnie. I nagle mój wzrok padł na coś leżącego w trawie. Był to mężczyzna. Na szyi widniały ślady krwi i zębów. Zaczęłam krzyczeć.
Po kilku sekundach wzięłam głęboki oddech i zaczęłam powtarzać „To tylko człowiek, który prawdopodobnie nie żyje. Sara opanuj się”. Jezu, co ja w ogóle mówie? To tylko martwy człowiek?! No właśnie, martwy człowiek. MARTWY.
Podeszłam do niego i sprawdziłam tętno. Nie żyje. Nie wiedziałam co robić, więc przeszukałam kieszenie kurtki. Znalazłam portfel, paczkę gum do żucia, rachunki ze sklepów i telefon komórkowy. Poszukalam zasięgu i wystukalam numer do Tori. Nie odebrała. No tak, jest trzecia w nocy.
Alex to moja ostatnia nadzieja. Nie wiem do kogo innego mogłabym się zwrócić. Odebrał po piątym sygnale.
-Halo? – powiedział ziewając.
-Alex, musisz mi pomóc. – mówiłam łamiącym się głosem.
- Sara? Co się stało?
-Jestem w tym ogromnym lesie, natrafiłam na martwego faceta... Chyba ugryzł go wampir... Jest pełno krwi. Alex, co ja mam robić?
-Spokojnie. Weź kilka głębokich wdechów.
Poczekał aż się trochę uspokoję, po czym powiedział.
-Dobra. To teraz powiedz gdzie jesteś. Ja już się ubieram, nie rozłączaj się.
-Nie mam pojęcia. Tutaj wszystko wygląda tak samo. Przyszłam od południa, zaraz przy zakręcie, skręciłam w prawo, później znowu w prawo... albo w lewo. Nie wiem! Nie pamiętam!
Saro nie płacz, znajdę Cię. Zadzwonię po Tori, wszystko będzie dobrze. Masz w telefonie GPS?
-Nie wiem. To nie mój telefon. Był w kieszeni tego faceta.
-W takim razie sprawdź, a ja zadzwonię do ciebie za pięć minut.
-Dobra.
Zaczęłam nerwowo szperać po telefonie. W końcu znalazłam. Załadowałam. Kilka sekund później odebrałam połączenie od Tori.
-I vo?
-Nie wiem dokładnie, ale niedaleko ruin nawiedzonego zamczyska. Na zachód od bramy.
-Dobra, już jedziemy. Nie ruszaj się stamtąd.
-Nie mam najmniejszego zamiaru – powiedziałam, choć już się rozłączyli.
***

Siedziałam na pniu drzewa, tyłem do martwego faceta, cała roztrzęsiona. Po jakimś czasie dostrzegłam zbliżające się postacie. Najchętniej bym do nich podbiegła i dziękowała że się zjawili, ale nadal byłam troszkę wystraszona.
Gdy mnie dostrzegli ( a raczej światło z latarki), szybko podbiegli.
-Sara. Nic Ci nie jest?
-Nie. Mi nie . Ale jemu...- wskazałam leżącego w trawie mężczyznę. Popatrzyli w tamto miejsce, po czym Alex podszedł do niego, a Tori okryła mnie swoim swetrem.
-Dobra –powiedziała – wiem że to trudne, ale masz o tym nikomu nie mówić, jasne?
-Dobra, ale co z nim?
-Alex zawiadomi policje. Oczywiście anonimowo. Zadawaliby wiele pytań, a jak wytłumaczyłabyś co tu robisz w środku nocy? W ogóle to dlaczego tutaj jesteś?
-Znowu słyszałam te głosy.
-Stąd? Przecież to daleko.
-Wiem. Instynkt mnie tu zaprowadził.
Tori miała właśnie coś powiedzieć, ale podszedł Alex i powiedział:
-Daj jej spokój Tori. Dość już dzisiaj przeszła. Chodźcie, zmywamy się stąd. Zaraz tu będą gliny.
-Dzięki że przyszliście - odezwałam się.
-Nie ma za co. Lepiej się pośpieszmy. Wziąłem samochód matki.
-Przecież nie masz prawka – zaprotestowałam – co jeśli nas złapią?
-Nie złapią.



I co myślicie??? Przepraszam że taki krótki, ale z dalszej części zrobię kolejny rozdzial, więc... mam nadzieję że będziecie zadowoleni ;-)

P.S byłabym wdzięczna gdybyście w komentarzach napisali swoje uwagi na temat bochaterów, rozwoju sytuacji itd...
  • awatar deceived.: @The Rose Vampire: w takim razie czekam :D
  • awatar i can be strong.: @deceived.: hehhhe wiesz, to miał być dłuższy rozdział, ale nie miałam czasu go dalej przepisywać na kompa... więc skróciłam. a z reszty stworzę kolejny rozdział xD
  • awatar deceived.: poprzednie rozdziały kończyły się tak zaskakująco, że ciekawa byłam co będzie się działo w następnym rozdziale, a tutaj tak urwałaś dziwnie :D ale i tak nadal mi się podoba :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
http://thevampirediaries-season-4.bloog.pl

blog z kontynuacją "The vampire diaries".
właścicielką tego bloga jest DamonSalvato z vampirediaries.pl Dziewczyna dopiero zaczyna, ale świetnie pisze

polecam, mi osobiście BARDZO się podoba :-)

:-)
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
OMG!!! Wreszcie skączyłam przepisywać 2 rozdział. Hurra! Zajęło mi to 6 stron A4 w Wordzie...
mAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ wAM SPODOBA... Aaa i jeszcze jeno - dodalam CAŁOŚĆ 2 rozdzialu, razem z tym co było w poprzednim wpisie, w związku z czym zapraszam wszystkich do czytania od nowa (ewentualnie możecie od tego momentu gdzie skączyliście hehhhe) xD


2. Obrońcy
Kobieta stała obok sofy, a mężczyzna tuż przede mną. Tori Logan i
Alex Jordan. Wpatrywali się we mnie bez najmniejszego zmieszania, jakby wiedzieli że ich przylapie.
Oni chyba są jacyś nie normalni. Najpierw Dziwniela mnie patrzą, Tori zaczepia mnie w łazience, a teraz włamują się do mojego domu.
Nie wiem co mam robić, Ich jest dwóch, a ja – jedna. Najwyraźniej oni mieli ten sam problem. Chciałam zacząć rozmowę,zapytać dlaczego mnie prześladują. Ale nie byłam w stanie nic powiedzieć.
Alex spojrzał na swą towarzyszkę i zrobił krok w moja stronę. Odruchowo zrobilam krok w tył. Tori widząc to powiedziała:
- Nie bój się… Nic Ci nie zrobimy.
- Wiemy co Ci jest Też przez to przechodziliśmy.
- Jeśli zaraz z tąd nie wyjdziecie, wezwę ochronę… - starałam się zachować spokój, lecz na próżno.
- Daj nam 15 minut, a wszystko Ci wyjaśnimy. – Tori podeszła bliżej i się uśmiechnęła.
- Byle szybko.
Alex wskazał na moją rękę w której trzymałam nóż – Bylibyśmy wdzięczni gdybyś to odłożyła.
- Oh, jasne – poczułam się zmieszana – ale jeśli spróbujecie coś zrobić, będę krzyczeć, po czym zjawi się tu ochrona.
- Nic Ci nie zrobimy Saro. Przyszliśmy tu aby Ci pomóc.
_Ja tylko ostrzegam – mój glos nadal brzmial ostro i stanowczo. Tori się uśmiechnęła.
- Alex, opowiedz jej wszystko od początku.
-Pamiętasz ten wieczór, gdy byłaś w lesie na spacerze – kiwnęłam głową – Zaatakował Cię wampir. To nie był sen. Myślisz że to nie możliwe, ale niestety to prawda.
- I ja mam w to uwierzyć?
-Saro – do „rozmowy” włączyła się Tori – wiesz że to prawda. Bo niby skąd wzięły się twoje blizny? – Nie odpowiedziałam, za to Alex podjął opowiadanie.
- Wampiry piją krew: ludzką krew. A gdy wprowadzą jad do ofiary – ona umiera. Lecz gdy jad zostanie w porę usunięty z organizmu, ofiary napaści stają się silniejsze. Jest dużo takich przypadków. Jak zapewne pamiętasz, ktoś Cię uratowal. To byliśmy my. Wyssałem jad z twojej rany na szyi. Stalaś się obrońcą – tak jak my. Chronimy ludzi przed nieśmiertelnymi. Ale obrońcą stają się tylko niektórzy. Ci dla których jest to przeznaczone. My jesteśmy takimi osobami.
Tori bezwiędnie opuściła ręce i z rezygnacją popatrzyła na Alexa – To nie ma sensu. Nie wierzysz nam, prawda? – zwróciła się do mnie.
-Nie. To znaczy tak. – westchnęłam - Dacie mi chwile? Muszę zebrać myśli.
- Będziemy czekać w twoim pokoju. Oczywiście jeśli możemy. – Alex popatrzył wyczekująco. Skinęłam głową.
-Na piętrze. Ostatnie drzwi po lewej.
Tori zamykając drzwi odwróciła się i powiedziała żebym się nie spieszyla. Usiadłam na sofie i zaczęłam się zastanawiać. A może to prawda? Wszystko na to wskazuje. Bo niby jak wytłumaczyć te dziwne „zjawiska”? Choćby ten wyczulony słuch, który pojawił się zaraz po moim rzekomym przemienieniu? A te rany? Z ich opowieści wynika że zadał je wampir. Wszystko się zgadza, więc czemu miałabym im nie wierzyć? W prawdzie nie przepadam za nimi, ale może nie są tacy źli? Może mi pomogą…
Zdecydowana ruszyłam do mojego pokoju. Moi „goście”siedzieli na Pufkach przed szklaną ławą. Sama usiadłam niedaleko, na łóżku o tym samym kolorze, czyli czerwonym. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Alex.
- Najpierw opowiemy Ci nasze historie. Trzy lata temu byłem ciekawy co robi mój tata po pracy. Miałem wtedy czternaście lat. Poszedłem za nim do lasu. Zobaczy…Lem jak napadł na jakiegoś faceta. Myślałem że to jakiś zbir. Chciałem udowodnić ojcu, a przede wszystkim sobiee, że jestem silny i odważny. Rzuciłem się na tego faceta, ale on mnie ugryzł i uciekł. Mój ojciec wyssał jad z mojej nogi i zabrał mnie do domu. Dowiedziałem się kim jestem. Wszystkiego mnie nauczył. Matka o niczym nie wiedziała. Ojciec uczył mnie w nocy, lub pod pretekstem pójścia na ryby. Ale któregoś dnia ten wampir wrócił i zabił mojego ojca. Chciałem się zemścić. To była moja piewsza walka wampirem, nie licząc tej podczas której zostałem ugryziony. Moja matka odziedziczyła w spadku po ciotce dom w Karpnicy. Od tej pory tu mieszkamy. Historia Tori miała miejsce rok temu, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Tori, chcesz opowiadać?
- Nie. Ty to robisz lepiej.
-No więc... Spotkaliśmy się na imprezie u Anki Sharman. Zakochaliśmy się, a wkrótce zostaliśmy parą. Kiedyś wybraliśmy się na spacer po obrzeżach miasta. Byliśmy tak zauroczeni sobą, że nawet nie zorientowałem się, iż w pobliżu jest jakiś nieśmiertelny. Zaatakował nas. Nie dałem mu rady. Wbił te swoje kły do jej szyi. Jeszcze chwila i by ją zabił. Na nasze szczęście odzyskałem przytomność i...
- I mnie uratowałeś – Tori mu przerwala i uśmiechnęła się – Dzięki tobie nadal żyję.
- Tak.Ale gdybym się nie ocknął, byłoby po tobie...
-Alex – przerwała mu – nauczył mnie tego czego jego ojciec nauczył jego. I tego samego chcemy nauczyć Ciebie. Robi się późno. Przyjdziemy jutro.
-Może być o piętnastej?
-Alex, niech ona wybierze porę. Może nie jest jeszcze gotowa. Albo nie chce nas widzieć.
- Piętnasta mi pasuje.
- Ok. Tak więc – do jutra.
- Do jutra – mruknęłam. Zrobiło się już ciemno. Kładąc się spać zerknęłam na budzik. Jest 23:48. Ułożyłam się wygodnie, choć i tak wiedziałam że szybo nie zasnę. Myślałam nad tym wszystkim co dzisiaj uzłyszałam od Tori i Alexa. Jutro sobota, oni znowu przyjdą i będą mnie wszystkiego uczyć. Nie mam pojęcia czego, ale widocznie ważnych kwestii... Piętnaście minut po północy zasnęłam.
Obudziłam sięę rozespana, ledwo otwierając oczy. Pomaszerowałam do łazienki by wziąć prysznic...
Wychodząc, kątem oka zobaczylam spakowane walizki. Moim pierwszy skojarzeniem był służbowy wyjazd ojca. Jednak dostrzegłam też Sashę szukającą czegoś w szafie. Zdziwiona weszłam do salonu. Istniala możliwość że Sasha pokłóciła się z rodzicami, ale na pewno nie wyprowadzalaby się z domu. Może planuje urlop? Nie, ie w środku roku. Przecież mamy początek maja...
- Wyjeżdżasz?
-Tak. Zaproponowali mi pracę w Mysterious City. Będę naczelną miejscowej gazety.
- Mysterious City? Przecież to na drugim końcu Polski!
-Będę przyjeżdżać na święta.
-Ale to w górach!
-Świeże powietrze dobrze mi zrobi.
-Ale...
-Saro, potrzebuję trochę wytchnienia.
-I zostawiasz mnie samą?
-Nie samą, lecz z rodzicami – ostatnie słowo powiedziała z naciskiem. – Będą się tobą opiekowali.
-Mama Przecież ona cały dzień siedzi w biurze. A tata ciągle wyjeżdża. To raczej ja będę musiała opiekować się nimi.
-Jesteś prawie dorosla.
- A ty zwykle jesteś milsza –odpowiedziałam naburmuszona.
- Sara... Ok., przyjedziesz do mnie za miesiąc. Po zakończeniu roku szkolnego.
-Dzięki – uśmiechnęlam się – Pomóc Ci w pakowaniu?
-Już skączyłam. Mam samolot za dwie godziny.
-Wynajęłaś mieszkanie?
-Tak. Zaraz, gdzie ja mam... – poszla do swojego pokoju, by chwilę później wrócić z kolejną, wielką walizką. – Na obrzeżach miasta. Dom, a raczej posiadłość jest olbrzymia. W ogrodzie jest basen i labirynty z żywopłotów.
-Ile sypialni? – spytałam, chociaż tak naprawde Malo mnie to obchodzilo.
-Sześć. I trzy łazienki. Plus gabinet i pokoje rozrywkowe.
-Na czyj rachunek?
-Rodziców. Chciałam coś mniejszego, ale tata protestowal.
Mój tata – Janusz ceni sobie wygoę i jakość. Zawsze musi mieć wszystko najlepsze. Mówi że jakość idzie w parze z ceną, więc na nią nie zważa.
Już mialam odchodzić, gdy moja mama wyszła ze swojego gabinetu.
- Co masz amiar dzisiaj robić? – zapytala
- Nic specjalnego. Może będę miala gości.
- To dobrze, bo ja wrócę późno, pewnie byś się sama nudzila, zważając na to że, Sasha wyjeżdża. Przyśle Anne aby zamówila coś na obiad. Będzie w lodówce.
- Ok. Miłej pracy. I nie pij za dużo kawy.
-Nie martw się, teraz piję tylko dwie dziennie. Pa. – Cmoknęła mnie i Sashę w policzek, ubrala płaszcz i wyszła.
Anna to asystentka mojej mamy. Łatwo ją poznać po specyficznym tatuażu na nadgarstku, przedstawiającym tulipan wokół którego pnie się czerwona róża z trzema kolcami. Anna Sikorska – bo tak ma na nazwisko – ma kruczoczarne, krótkie włosy i okulary.
Kiedyś była modelką, ale je kariera dobiegla końca gdy miala dziewiętnaście lat. Teraz ma dwadzieścia pięć i narzeczonego, który Est prawnikiem w Mediolanie. Widują się kilka razy w ciągu roku, ale często do siebie dzwonią i kontaktują się za pomocą Internetu. Nie podejmują żadnych ważniejszych decyzji bez skonsultowania się ze sobą.
Z kolei moja mama jest szaloną projektantką wnętrz, która uwielbia łączyć ze sobą przeróżne style i wzory. „Ciemnowłosa piękność” (jak mówi o niej mój tata) ma długie i szczupłe nogi, zielone oczy i długie rzęsy. Ma jednak dwie wady w wyglądzie – szerokie ramiona i duży tyłek. To drugie jest skutkiem opychania się czekoladą w dzieciństwie i sporzywania zbyt dużej ilości slodzonej kawy...
W kuchni czekały na mnie francuskie rogaliki z czekoladą i cappuccino. Zadłam, po czym pożegnałam się z Sashą. Szczerze mówiąc, nie lubię okazywać uczuć, a także umie je w sobie tłumić. Tak przynajmniej twierdzi psycholog mjej mamy (ona ma bardzo slabą psychikę) oraz cala moja rodzina. Mam to po tacie, Sasha także. Zawsze trzymalyśmy się razem, aż do teraz. Wiem że przyjeżdżam do niej za miesiąc, ale przez ten czas będę za nią tęskniła. Oczywiście nie będę tego okazywać, ale w głębi duszy będę się czuła „pusta” i samotna, gdyż ja i Sasha jesteśmy dla siebie prawdziwymi przyjaciółkami. Zawsze możemy się sobie zwierzyć. Ze wszystkiego. Chociaż teraz, będę musiala przed nią ukrywać pewne rzeczy, jak te związane z „obrońcami”...
Dzisiejszy dzień strasznie mi się dłużył. O 13:20 dzwoniła Sasha, oznajmiając mi że dotarła na miejsce. Piętnaście minut później przsłała mi na komórkę zdjęcia swojej nowej posiadłości. Całe szczęście że to nie mama projektowala wnętrza, bo dom wyglądałby jak cyrk...
Wybiła wlaśnie piętnasta, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Przynajmniej nie weszli przez okno. Wpuściłam ich do środka. Tori miala na sobie czarne rurki i czerwony top. Całość dopełniła czerwonymi trampkami i naszyjnikiem z bursztynem. Zauważyłam że często go nosi. Swoje dugie, kruczoczarne włosy spięła w ciasnego koka z tyłu głowy.
Z kolei Alex miał na sobie jasne dżinsy i bialą koszulkę z „Reportera”. Tak jak jego dziewczyna, miał na sobie trampki – tyle że męskie i w białym kolorze. Oczywiście włosy miał postawione na żelu.
-Hej. Chodźmy do mojego pokoju.
Alex niepewnie rozejrzał się po korytarzu.
-A twoja siostra? Jest w domu?
-Wyprowadzila się w góry.
-Oh. Może to lepiej. – Tori wzruszyla ramionami – nie będziemy musieli martwić się że nagle wtargnie i usłyszy coś z naszych rozmów o wampirach. A właśnie, NIKOMU nic o nich nie mów. Jeśli jakimś cudem ludzie by w to uwierzyli, zaczęliby panikować, a wtedy...
- krwiopijcy zaczęliby mordować- przerwal jej Alex- z obawy że ich znajdą.
-Będę trzymala buzię na kłódkę – obiecałam.
Rozsiedliśmy się na Pufkach a moim pokoju, a Alex zaczął mówić.
- Streściliśmy Ci już nasze historie, powiedzieliśmy Ci kim jesteśmy, ale nie powiedzieliśmy Ci prawie nic o nieśmiertelnych. Dzielą się oni na dwie grupy: wampiry i nieśmiertelni nazywani przez nas „srebnokrwistymi:, ponieważ piją krew jednorożca. Gdy człowiek zostanie ugryziony przez wampira, w jego organizmie zostaje jad. Gdy się go w porę nie usunie, człowiek umiera . Gdy krew zostanie wyssana z ofiary – już po niej. Wampiry nie potrzebują dużej ilości snu, ani nawet pożywienia. No, z wyjątkiem krwi. Ludzkiej krwi.– zrobił przerwę by sprawdzic moją reakcję, ale widząc że nawet nie drgnęłam, podjął opowiadanie - Najczęściej ofiarami są kobiety, gdyż zwykle stawiają mniejszy opór. Wampiry nie są blade. To tylko wymysł pisarzy.
- Wampiry, odczuwające głód są nadzwyczaj agresywne, niespokojne- wtrąciła Tori – Niestety zbyt latwo udaje im się wtopić w tłum i omamić ofiarę. Są nadzwyczaj pociągający.
- Z kolei srebrno krwiści stają się tym kim są za pomocą starej magii. Ci którzy stali się nieśmiertelni wypijając krew jednorożca, muszą ją pić przynajmniej raz na sto lat.
- Myślalam że jednorożce to postacie fikcyjne – wtrącilam.
-Bo tak jest. Tyle że powstały one na wzór srebrnika bezkrwistego czy srebrno rożca. Są to małe zwierzęta, żyjące w Azji. Jeśli srebrno krwiści nie będą sporzywali krwi tych zwierząt w określonym czasie, ich ciała będą się zamieniały w bezużyteczne, martwe. Dlatego wolą dla pewności nosić przy sobie krew srebrnika w postaci małego talizmanu, najczęściej na szyi jako naszyjnik. Tuż przy sercu. Ci zamienieni za pomocą starej magii nie mają amuletów, lecz gdy tracą energie, sporzywają krew człowieka.
Alex, który od dłuższej chwili Milcza, traz zabral głos:
- Trudno powiedzieć kto jest niebezpieczniejszy. Obydwa gatunki, że tak ich nazwę, łatwo wtapiają się w tłum. Wampiry uważają się za kogoś lepszego, są dumniejsi ze swego pochodzenia.
Tori wstala z Pufki i podeszla do okna – Będziesz musiala nauczyć się walczyć.
Siedzialam i nic nie powiedziałam. Choć jestem zdziwiona, a nawet zszokowana, to wydaje mi się, że to nawet nie jest taki zły pomysł. Być może będę mogła dołożyc temu, kto prubował mnie zabić tamtej nocy.
-Muszę iść. Moja młodsza siostra zostala sama w domu. Lepiej pójdę odgrzać jej obiad. Tori jeszcze zostanie, a ja wrócę za jakąś godzinkę. Na razie.
-Alex wyszedł. Wstalam z Pufki i usadowiłam się wygodnie na łózku. Tori usiadła obok. Uświadomiłam sobie, że nic o niej nie wiem.
- Opowiedz mi coś o sobie- poprosilam.
-A co chciałabyś wiedzieć?
-Nie wiem... Może coś o twojej rodzinie?
-Ok... Moja mama Agnieszka zajmuje się domem. Mam pięcio letniego brata Bartka i dwuletnią siostrę Alicję. Ojciec- Marcin jest pół Hiszpanem, z tąd moje imię… Po babci. Zostałam poczęta w Madrycie, a urodziłam się w Gdańsku. Alex jest moim chłopakiem, co zreszta wiesz...
-A Alex?
-Jego ojciec nie żyje, matka – Klara jest dentystką… Razem z Alexem opiekują się dziesięcioletnią Julką z domu dziecka. Adoptowali ją trzy lata temu. Julka i Alex świetnie się dogadują. Są jak prawdziwe rodzeństwo. Julka jest blondynką o niebieskich oczach. Jest śliczna. Uwielbia siatkówke...
Tori nie dokończyla, gdyż nagle otwarlo się okno i znowu usłyszałam te głosy w mojej głowie. Tym razem były to szelesty w jakimś lesie. Podeszłam do okna, by e zamknąć, lecz nagle poczułam silny ból głowy. Zamęt w mojej głowie był znacznie głośniejszy niż ostatnio. Podniosłam dłoń do skroni, lecz nagle wrzasnęłam. Zakręciło mi się w głowie, mimo tego nadal krzyczałam. Tori spanikowana i zarazem wystraszona zadzwoniła do Alexa. Próbowała mi pomóc. Ja nadal krzyczałam. Gdy Tori chowała komórkę do kieszeni, zrobiło mi się duszno i zemdlałam.


Mam nadzieję że Wam się podobał :-) Zastanawialiście się może co sie stało Sarze? W związku z tym omdleniem... Piszcie w komentarzach xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Heeej! Jak pewnie zauważyliście, nowe rozdzialy "TROPICIELki" dodaję we wtorki. Tyle że dziś nie zdąrzyłam przepisać calego rozdziału z zeszytu, więc dodam tylko części... Jutro reszta... Prezpraszam Was ... 2. Obrońcy
Kobieta stała obok sofy, a mężczyzna tuż przede mną. Tori Logan i
Alex Jordan. Wpatrywali się we mnie bez najmniejszego zmieszania, jakby wiedzieli że ich przylapie.
Oni chyba są jacyś nie normalni. Najpierw Dziwniela mnie patrzą, Tori zaczepia mnie w łazience, a teraz włamują się do mojego domu.
Nie wiem co mam robić, Ich jest dwóch, a ja – jedna. Najwyraźniej oni mieli ten sam problem. Chciałam zacząć rozmowę,zapytać dlaczego mnie prześladują. Ale nie byłam w stanie nic powiedzieć.
Alex spojrzał na swą towarzyszkę i zrobił krok w moja stronę. Odruchowo zrobilam krok w tył. Tori widząc to powiedziała:
- Nie bój się… Nic Ci nie zrobimy.
- Wiemy co Ci jest Też przez to przechodziliśmy.
- Jeśli zaraz z tąd nie wyjdziecie, wezwę ochronę… - starałam się zachować spokój, lecz na próżno.
- Daj nam 15 minut, a wszystko Ci wyjaśnimy. – Tori podeszła bliżej i się uśmiechnęła.
- Byle szybko.
Alex wskazał na moją rękę w której trzymałam nóż – Bylibyśmy wdzięczni gdybyś to odłożyła.
- Oh, jasne – poczułam się zmieszana – ale jeśli spróbujecie coś zrobić, będę krzyczeć, po czym zjawi się tu ochrona.
- Nic Ci nie zrobimy Saro. Przyszliśmy tu aby Ci pomóc.
_Ja tylko ostrzegam – mój glos nadal brzmial ostro i stanowczo. Tori się uśmiechnęła.
- Alex, opowiedz jej wszystko od początku.
-Pamiętasz ten wieczór, gdy byłaś w lesie na spacerze – kiwnęłam głową – Zaatakował Cię wampir. To nie był sen. Myślisz że to nie możliwe, ale niestety to prawda.
- I ja mam w to uwierzyć?
-Saro – do „rozmowy” włączyła się Tori – wiesz że to prawda. Bo niby skąd wzięły się twoje blizny? – Nie odpowiedziałam, za to Alex podjął opowiadanie.
- Wampiry piją krew: ludzką krew. A gdy wprowadzą jad do ofiary – ona umiera. Lecz gdy jad zostanie w porę usunięty z organizmu, ofiary napaści stają się silniejsze. Jest dużo takich przypadków. Jak zapewne pamiętasz, ktoś Cię uratowal. To byliśmy my. Wyssałem jad z twojej rany na szyi. Stalaś się obrońcą – tak jak my. Chronimy ludzi przed nieśmiertelnymi. Ale obrońcą stają się tylko niektórzy. Ci dla których jest to przeznaczone. My jesteśmy takimi osobami.
Tori bezwiędnie opuściła ręce i z rezygnacją popatrzyła na Alexa – To nie ma sensu. Nie wierzysz nam, prawda? – zwróciła się do mnie.
-Nie. To znaczy tak. – westchnęłam - Dacie mi chwile? Muszę zebrać myśli.
- Będziemy czekać w twoim pokoju. Oczywiście jeśli możemy. – Alex popatrzył wyczekująco. Skinęłam głową.
-Na piętrze. Ostatnie drzwi po lewej.
Tori zamykając drzwi odwróciła się i powiedziała żebym się nie spieszyla. Usiadłam na sofie i zaczęłam się zastanawiać. A może to prawda? Wszystko na to wskazuje. Bo niby jak wytłumaczyć te dziwne „zjawiska”? Choćby ten wyczulony słuch, który pojawił się zaraz po moim rzekomym przemienieniu? A te rany? Z ich opowieści wynika że zadał je wampir. Wszystko się zgadza, więc czemu miałabym im nie wierzyć? W prawdzie nie przepadam za nimi, ale może nie są tacy źli? Może mi pomogą…
Zdecydowana ruszyłam do mojego pokoju. Moi „goście”siedzieli na Pufkach przed szklaną ławą. Sama usiadłam niedaleko, na łóżku o tym samym kolorze, czyli czerwonym. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Alex.
- Najpiew opowiemy Ci nasze historie. Trzy lata temu byłem ciekawy co robi mój tata po pracy…


Oto link do calości - http://rose1997.pinger.pl/m/12772945/rozdzial-2-obroncy
Stwierdzilam że dam w osobnym wpisie xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zabije!!!! Zabije, zabije zabije!!!!
Właśnie się zorientowałam że mrssalvatore usunęła swojego minibloga na pingerze... I nie tylko minibloga, ale także konto na youtube... :-(
Miała takie świetne filmiki, a jej blog był cudowny! Tak się go fajnie czytało!!!
Dlaczego ona nam to zrobila??? :-(


Jestem pogrążona w żałobie...
  • awatar Gość: tez jestem z tego powodu smutna :( jej blog byl naprawde swietny... a filmiki robila cudowne.. bedzie mi tego brakowalo... :(
  • awatar Beauty-: aj może jej się znudziło? a może jeszcze wróci? a propos tych dzieciaków co mi tu wydzwaniają, mogłam tak zrobic i zapytać tak w czym mogę służyć, po czasie pomyślałam że to źle ich ich przegoniłam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

rose1997
 
angakoltun
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Polecam oglądać w jakości HD

Ten filmik jest prześliczny!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Ekhem... No więc wreszcie dodaje 1szy rozdział "TROPICIELki". Tak dla przypomnienia, tamto to był prolog xD

Ten rozdział jest pisany innym stylem niz poprzedni, moim zdaniem nie jest tak interesujący jak tamten, ale mam nadzieje że się Wam spodoba...

P.S rozdzial z dedykacją dla www.funiek244.pinger.pl za cenne rady przy prologu dzięki


Rozdział 1. Wspomnienia - przebudzenie.
Czułam się jakbym przespała całe życie. Miałam dziwne wrażenie że coś jest nie tak. Otworzyłam oczy i stwierdziłam że zaszły tu drobne zmiany. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Prubując wstać z łóżka odczułam dziwny ból szyi. To chyba z przemęczenia...Czy ja położyłam się spać w dżinsach? Dziwne. Zwykle tego nie robie. Zwykle to mało powiedziane. Ja tego NIGDY nie robie. Coś tu jest nie tak. Ja nigdy bym nie zostawiła płaszcza na stoliku. To nie w moim stylu.
Sięgnęłam pamięcią wstecz, ale pamiętam tylko że wczoraj byłam na spacerze... I pobiegłam do lasu bo ktoś mnie gonił...Nie, to był sen. Strasznie dziwny sen...Ugryzł mnie wampir. W szyje...ała...W SZYJE!!!
- Nie, to nie może być prawda.
Zerknęłam w lustro i zobaczyłam małą blizne przypominającą odcisk szczęki, niedaleko lewego ucha. Wczoraj jej tam jeszcze nie było, ale wampiry są tylko postaciami fikcyjnymi. Chyba. Co ja w ogóle robie? Moja bujna wyobraźnia...To że nie pamiętam nic z wczorajszego wieczoru, i że mam dziwną blizne na szyi o niczym nie świadczy...Po prostu naczytałam się za dużo książek... Zakręciło mi się w głowie. Opadłam na poduszki czując nasilający się ból głowy. Zerknęłam na zegar. Jest wpółdo czwartej rano. Mam nadzieje że jeszcze zasnę...
Odpłynęłam w nicość. Śnił mi się ten sam koszmar. Tyle że tym razem zdałam sobie sprawe że mój wybawca to nie wampir. I nie był jeden, tylko trzech. Co prawda zdołałam zobaczyć w całości tylko jednego, ale za nim stały jeszcze dwie osoby. I tym razem czułam okropny ból.
Gdy po raz drugi dzisiaj się obudziłam, była już szósta. Postanowiłam że wezmę prysznic. W drodze do łazienki uświadomiłam sobie że nie boli mnie tylko szyja, ale także ramiona i nogi. Wkrótce po tym zobaczyłam siwe plamy na nogach i ślady czegoś ostrego na ramionach. Przestraszyłam się. Możliwe że siniaki miałam po basenie, czy po wf-ie. Ale skąd wzięły się te dziwne ślady na ramionach? Przeżyłam szok widząc że moja podkoszulka jest pokryta krwią. Plecy także były pokaleczone. Ale dlaczego? To było kluczowe pytanie. Uświadomiłam sobie że dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Mój umysł pracował teraz znacznie szybciej i tak jakby...wydajniej. Słyszałam też na dalsze odległości. Słyszałam każdy ruch przechodnia na ulicy, jaskółki na niebie czy ruchy wskazówek zegara na parterze. Z początku te głosy odczuwałam jak grzmoty tuż nade mną, więc strasznie bolała mnie głowa. Ale po kilku godzinach głosy stały się wyraźne i mogłam je odróżniać. Ale to nie wszystko. Czułam w sobie ogromną energie, a gdy schodziłam po schodach na dół, stwierdziłam że zrobiłam to bezszelestnie, a ostatni stopień zawsze strasznie zgrzytał. Dla pewności stanęłam na nim jeszcze dwa razy. Ale nadal nic nie usłyszałam. Zaczęłam się zastanawiać co się ze mną dzieje. Może zwariowałam?
Wiem że muszę iść do szkoły, ale wiem też że nie będe w stanie się niczego nauczyć, myśląc o tej dziwnej sytuacji. Wszystko jest jakieś inne, a szczególnie ja sama. Wydaje mi się jakbym dopiero co się urodziła, jakbym była kimś zupełnie innym. W liceum nauka idzie mi łatwo. Gdy zadecydowałam że pójdę na bio-chem, myślałam że będzie znacznie trudniej. Ale przyłożyłam się, systematycznie się uczę i przede wszystkim - staram się uważać na lekcjach. Dzisiaj mam rozszerzoną biologię, w-f, matme, dwie godziny j. polskiego i j. angielski. Może dzisiaj lekcje nie będą się tak dłużyły.
Tak się zamyśliłam że kompletnie zapomniałam po co w ogóle zeszłam na dół. Weszłam w korytarz i otworzyłam pierwsze drzwi na prawo. Znalazłam się w pomieszczeniu nazywanym przez nas "domową apteczką", gdyż jest ona zaopatrzona we wszelkie lekarstwa, bandaże, kosmetyki itp. Wcześniej był tam magazyn starych pudeł, ale gdy moja starsza siostra Sasza zachorowałą na jakąś żadką chorobę, trzeba było kupywać wiele przeróżnych witamin i antybiotyków.
Wzięłam wode utlenioną, bandarze i inne rzeczy potrzebne do opatrzenia moich tajemniczych ran...
W drodze do szkoły znowu intensywnie myślałam o moim dziwnym snie i zastanawiałam się czy to ma jakiś związek z wczorajszym dniem którego w ogóle nie pamiętam. Zapytałabym Saszę co wczoraj robiłam, ale wyszłabym na totalną idjotkę. Mogłaby zacząć coś podejrzewać. Wolę nie ryzykować.
Nawet nie zorientowałam się że obok mnie idzie Melisa, dopóki nie szturchnęła mnie w żebra.
- Co jest?
- Nic.
- Przecież widze że coś Cię dręczy.
- Eeee... - starałam się szybko coś wymyślić, ale nic nie przychosziło mi do głowy. - Zerwałam z Darkiem.
- To było dwa tygodnie temu.
- Wiem, ale mam wyrzuty sumienia.
- Zwariowałaś? Przecież to kompletny idjota. Uważam że bardzo dobrze zrobiłaś.
- Może i masz racje.
- No pewnie że mam. Uczyłaś się czegoś? Ja nawet nie otworzyłam książek.
- Ja też nie. Tak mnie głowa bolała, że nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
- Też tak kiedyś miałam. Pamiętam jak przyszłam... - Melisa zaczęła opowiadać swoje przeżycia związane z bólem głowy. Nawet na nią nie patrzyłam, ale mogłam się domyślić jaki miała wyraz twarzy. Pewnie teraz spoglądała na mnie zza mocno wymalowanych rzęs. Dopiero teraz zauważyłam że ma na sobie taką samą bluze, tyle że ja mam czarną, a ona różową. Jasnobrązowe włosy spięła w wysokiego koka, a na twarzy (zresztą jak zwykle), miała dużo pudru. W niektórych miejscach był nierozmazany.
Zza ściany lasu wyłonił się budynek szkoły. Właśnie dojechał szkolny bus, z którego wysiadłą grópka uczniów.
Melisa przestała mówic, po czym w tłumie uczniów dostrzegła Jacka Karskiego - piegowatego blondyna, w którym kochała się od podstawówki. Jednak ze względu na to, że nigdy nie był zbytnio atrakcyjny postanowiła że nie będzie się z nim pokazywać. Dopiero w liceum zaczął osiągać sukcesy towarzyskie, więc Melisa ma dylemat: umówić się z nim, czy też nie. Według mnie wcale nie jest taki przystojny, ani nawet fajny...
Jacek tez nas dostrzegł i machając nam na powitanie, szedł w naszą stronę. Ponieważ za nim nie przepadam, postanowiłam się zmyć. Musze tylko wymyślić jakąś wymówke, aby nie urazić Melisy.
- Słuchaj, musze jeszcze skoczyć do biblioteki. Spotkamy się na biologi.
- Ok, tylko trzymaj za mnie kciuki.
Pokazałam jej że trzymie, ale gdy tylko odwróciła zwrok, z rezygnacją weszłam do budynku.
Idąc szkolnym korytarzem, stwierdziłam że nie mam po co iść do biblioteki, więc skręciłam w stronę toalety dla dziewczyn. Z ulgą stwierdziłam że jest pusta. Odkręciłam wodę w umywalce i obmyłam twarz zimną wodą. Przypomniałam sobie o dziwnych ranach spoczywających na moim ciele i wróciły wszystkie lęki. Znowu intensywnie rozważałam z kąd mogły się wziąść, ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Wytarłam twarz o papierowy ręcznik i ruszyłam do klasy. Na widok Jacka i Melisy zrobiło mi się niedobrze. Będe musiała się przyzwyczaić do ich widoku. W końcu Melisa to moja przyjaciółka. A jeśli ona i Jacek mają być parą, to wszędzie będą chodzić razem.
Pani Lublińska, nauczycielka biologi otworzyła klasę i chcąc czy nie musiałam wejść. Zajęłam miejsce z tyłu klasy, czym Melisa była szczerze zdziwiona i otworzyłam książkę, coć Lublińska nie podała jeszcze strony. Zaczęłam wyglądać przez okno. Siedziałam tak, zupełnie nieruchoma przez pół lekcji. Nauczycielka coś tłumaczyła, lecz w ogóle jej nie słuchałam. W końcu gdy się obruciłam, by zapisać notatkę w zeszycie, spostrzegłam że przygląda mi się Tori Logan - ciemnowłosa latynoska, najbardziej znienawidzona przeze mnie osoba w klasie. Zjawia się w szkole ubrana jak na imprezę, czasem zrywa się ze szkoły, a puźniej nikt nie robi jej problemów. A dobrze wiem że nigdy nie przynosi usprawiedliwienia. Zresztą tak samo robi jej chłopak - Alex Jordan.
Kątem oka zauwarzyłam że on też się na mnie gapi
Wpatrywałam się w nich przez chwile, a oni we mnie. Alex lekko się uśmiechnął i przeczesał dłonią swoje kasztanowe włosy, które zawsze są postawione na żelu. Natomiast Tori nawet nie mrugnęła. Dopiero po krótkiej chwili zmieniła pozycję na wygodniejsza i odwróciła wzrok. Alex poszedł w jej ślady, jednak dalej się uśmiechał.
Nagle poczułam silny ból głowy. Równie dobrze mogłaby mnie uderzyć błyskawica. Poczułam się tak jak rano, tyle że odgłosy były jakby przytłumione. Ktoś się śmiał. Rozejrzałam się po klasie, ale wszyscy byli zwróceni w strone tablicy. Nikt się nawet nie uśmiechał. Zapytałam nauczycielkę o pozwolenie wyjścia do toalety i zdziwiona odzyskałam odpowiedź: tak, proszę bardzo. A zwykle nikogo nie wypuszczała z lekcji. No, z wyjątkiem Tori Logan i Alexa Jordana. Ale do tego wszyscy się już przyzwyczili...
Weszłam do pomieszczenia na końcu korytarza. Właśnie tam znajdowała się toaleta dla dziewcząt. Odkręciłam wodę w umywalce i tak jak wcześniej zaczęłam przemywać twarz zimną wodą. Właśnie wycierałam twarz do papierowego ręcznika, kiedy zerkając w lustro zobaczyłam że ktoś za mną stoi. Powoli się odwróciłam i z ulgą stwierdziłam że to tylko Tori Logan.
- Wiem co Ci jest - odezwała się.
- Super. Nie musisz za mną chodzić.
- Wiem co Ci jest - powtórzyła. Wyglądała przy tym tak, że miełatwo było ją ignorować. - Pomożemy Ci.
- Odczep się - popatrzyłam na nią jak na wariatkę.
- Saro, pomożemy Ci, czy tego chcesz czy nie - odparła i wyszła na korytarz.
Stałam tak jeszcze przez dobrą minutę. Nie mam pojęcia o co jej chodzi, ale wiem że to nie jest normalne. W końcu wróciłam na lekcje.
Przez reszte dnia Tori wpatrywała się we mnie tak natarczywie, że nie mogłam się na niczym skupić. Natomiast na przeewach wszędzie za mną chodziłą - oczywiście razem z Alexem. Gdybym tylko wiedziała o co im chodzi...
Postanowiłam że po lekcjach ich o to zapytam. Tyle że nie przyszli na ostatnią lekcję. No cóż, przynajmniej nie musiałam znosić ich natarczywych spojrzeń...
******
Wróciwszy do domu, stwierdziłam że nikogo jeszcze nie ma. Odsłuchałam wiadomości na sekretarce. Mama wróci puźnym wieczorem, a ojciec dwie godziny temu wyjechał w podróż służbową do Anglii. Jeden z jego klientów miał wypadek samochodowy. Ojciec jest jego zaufanym lekarzem i nie pozwolił nikomu go tknąć.
Zrobiwszy sobie sałatkę warzywną poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku a pogrążyłam się w czytaniu "Pana Ciemności"...
Usłyszałam jak ktoś otwiera okno w salonie i zerwałam się z łóżka. CZym prędzej zeszłam cihco na dół i wyjęłam nóż z szuflady w kuchni. Zrobiłam to tak szybko, że sama się zdziwiłam.
Ktoś zamknął okno i zaczął skradać się po salonie. Wyczułam że są to dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Zdziwiona swoim odkryciem otworzyłam drzwi do salonu...
  • awatar i can be strong.: @Wieczne pióro...: dziękuję :-) przy pisaniu następnych rozdziałów na pewno skorzystam z wszystkich twoich rad. Ciesze się że powiedzialaś mi o o tym naprawde myślisz, nieweile osób pisze tak wylewne komentarze, większość ogranicza się do kilku słów... Dziękuję :*
  • awatar i can be strong.: @Wieczne pióro...: hehhhe :-D dobrze że mi o tym powiedzialaś, nawet nie zwróciłam na to większej wagi xD juz poprawiam :)
  • awatar Wanna feel your teeth on my neck: EXTRA!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 


Oto mój pierwszy filmik który wrzuciłam na youtube
Jest on poświęcony Vicki Donovan z The Vampire Diaries... Mam nadzieję że się Wam spodoba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Siemka!
Przeglądam sb filmiki związane z the vampire diaries na youtube, i znalazłam coś naprawde świetnego:


I jak sie okazuje jest to filmik http://mrssalvatore.pinger.pl/ xD

On jest świetny i poprostu nie mogłam się powstrzymać żeby tego nie dodać

Ja go cały czas w kółko oglądam hahh
 

 

Stoję pośrodku lasu. Ktoś mi się przygląda, czuje to. Co jakiś czas wstrząsają mną zimne dreszcze, a z każdym podmuchem wiatru wzrasta we mnie strach i panika...Wpatruje się w gęstą warstwę drzew. Ze strachem w oczach patrze jak coś porusza się z prędkościom wiatru. A może to wiatr? Boje się. Boje się coraz bardziej. Zza drzew wyłoniło się coś wysokiego. Porusza się tak szybko, że nie zdąrzyłam nawet się mu przyjżeć. Dopiero gdy zbliżył się bliżej i podchodził do mnie już w ludzkim tempie - jeśli tą istote w ogóle można nazwać człowiekiem. Porażająco śniada cera, rudawe włosy... Obnażone kły...Tak, kły. To nie były zęby tylko kły. Ostre, śnieżnobiałe kły. Czerwone oczy podkreślały urodę mojego napastnika. Nie wiem jak mogę w takiej chwili myśleć o jego urodzie. Powinnam raczej zachować trzeźwość umysłu i myśleć jak wyjść z tego żywa...Wpatrywałam się w te straszne, czerwone oczy i zobaczyłam w nich swoje własne. Moje zielone oczy wypełnione były strachem.
Czerwonooki zbliżył się do mnie i ustawił w pozie drapieżnika. Wiedziałam że nie mam szans, ale mimo to zaczęłam uciekać. Biegłam...Zaledwie po sekundzie mnie dopadł. Rzucił się na mnie i poczułam żelazny uścisk na moich ramionach. Lodowaty uścisk miażdżący moje kości. Ze strachu zapomniałam jak się oddycha. Dławiłam się płaczem prubując złapać oddech. Lodowaty potwór widząc że chce mu się wyrwać, pchnął mnie z taką siłą, że leżałam teraz kilkanaście metrów dalej. Poczułam silny ból w tyle czaszki, ale szybko zastąpił go nowy. Silniejszy. To mój napastnik rzucił się w moją stronę i ostrymi jak skalpel zębami wgryzł mi się w szyję niedaleko lewego ucha. Moje ciało przeszedł silny dreszcz, i wrzasnęłam z bólu. Był to krzyk mrożący krew w żyłach. Czułam że tracę siły. Wszystko dookoła widziałam jak przez mgłę. Zobaczyłam jak jakiś inny wampir rzuca się na mojego napastnika. Skąd pewność że to wampiry? Wszystko na to wskazywało. Tracę oddech. Nagle pojawia się ból w okolicach gardła. To nowo przybyły wampir rzucił się w moją stronę. Moje serce przestaje bić. Widzę tarcze księżyca. Jest pełnia. To ostatnia rzecz jaką zobaczyłam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Ok... Dziś dodaje moje opowiadanie( "książkę" jak to nazywamy z przyjaciółkami hehe) a raczej mały wstęp do niej

Nazywa się ona *TROPICIELka* Czemu? - zobaczycie po dłuższym wgłębianiu się w lekture xD

No dobra, zachwilkę premiera hehhh
 

 
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby które otagowałaś !!!
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

Zostałam oTAGowana przez
http://rain0in0the0city.pinger.pl/

*1. Czy twoi znajomi wiedza, ze masz pingera?*
Nielicznie xD

*2. Co sadzisz o zwiazkach na odleglosc?*
hm.. raczej nie zdają na dłuższą mete

*3. Co robisz w zyciu? (gdzie sie uczysz, studiujesz)?*
chodze do 2 gim hah

*4.Bylas kiedys w zwiazku, ale takim powazniejszym?*
poważniejszym - nie

*5. Ulubiony owoc?*
pomarańcza <3

*6. Ulubiony produkt z firmy Avon?*
Hm... raczej takiego nie mam, ale ogólnie mozna powiedziec że kocham wszystkie rzeczy z Avonu xD

*7. Ulubiony smak lodow?*
ananasoweeee!

*8. Czy uwazasz, ze stracenie dziewictwa w wieku 14-15 lat jest zle? <ja uwazam ze tak >?*
tak

*9. Kochasz siebie?*
jak większość tak, ale są chwile gdy sb nienawidze hah

*10. Opisz w kilku slowach najblizszych czlonkow Twojej rodziny.*
Omg...
12 letnia siostra, wkurzająca a zarazem kochana hah
13letni brat- jeszcze bardziej wkurzający, jego życie to tenis stołowy...
mama i tata - kochani, pracujący, czasami też wkurzający ;D

*11. Za co lubisz mojego bloga? <jezeli wogole lubisz xD>?*
szczerze mówiąc weszłam na niego CHYBA 1szy raz ale bd wpadać częściej



Moje pytania:

1. Odwiedzasz mój blog? Jesli tak, to jak ci sie podoba?
2. piszesz może teksty piosenek/opowiadania/wiersze?
3. twoje największe marzenie to...
4. Byłaś kiedyś zakochana?
5. Twój najlepszy przyjaciel jest...
6. ulubiony kolor?
7. grasz na jakimś instrumencie? Spiewasz?
8. bez czego nie mogłabyś żyć? (3 rzeczy)
9. Ile masz lat?
10. ulubione perfumy xD
11. twój znienawidzony przedmiot w szkole to...

Zapraszam:
www.nowa1996.pinger.pl
www.legallyblonde.x3.pinger.pl
www.madzia1996.pinger.pl
www.chodzsielizac.pinger.pl
www.bellazendaya.pinger.pl
www.diariesvampires.pinger.pl
www.erin14.pinger.pl
www.marchewka93.pinger.pl
www.onlybruno.pinger.pl
www.elizabethh.pinger.pl

i wszystkich chętnych xD
  • awatar nowa<3: 1. oj tak..jest super:) 2.opowiadania i czasami wiersze 3zajść w życiu tam gdzie chce:) 4.nie przeszłam tylko zauroczenie:) 5mam dużo:) 6fiolet 7.troszkę gitara:) 8.telefon komputer z internetem:) i przyjaciół 9. 16 10.nie mam ulubionych 11. fizyka 9
  • awatar Kinguśx3: Fajnie ;))
  • awatar Andzia =*: Super blog zapraszam do mnie jak ci sie spodoba to dodaj mnie do znajomych, nie musisz jesli nie chcesz ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Całkiem przypadkowo trafiłam na piosenki Kat Graham na youtube... Do tej pory nie wiedziałam że ona śpiewa!!!




She's amazing!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kilka gifów gdy Elena upadła pod koniec 21 odcinka 3 sezonu...
  • awatar Zuzia <3: Ale czemu upada? Ej..bo ja nie jestem w temacie !
  • awatar Gość: no to nie bylo zbyt przyjemne :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Zuzia <3: Hehe. jak bosko to wygląda :P
  • awatar Gość: pierwszy odcinek!! ach.. te wspomnienia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

ewelka6kcm
 
rose1997
 
nie płakaj ; D
wróciłam! ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Do zabawy zostałam zaproszona przez: mrssalvatore.pinger.pl za co dziękuję


1.Twój ulubiony kolor ?
Hm... trudno stwierdzić, ale chyba czerń i fiolet ;-)

2.Ian VS. Paul ?
Ian <3

3.Ulubiony aktor i aktorka ?
Ian Somerhalder/ Brittany Robertson

4.Masz zwierzątko ?
Nie. Ale zajmuje się psem i kotem młodszej siostry

5.Jakiego koloru masz pokój ?
kremowo-żółty

6.Ulubiony zespół/piosenkarka/piosenkarz ?
Pitbull

7.Ulubiona postać z TVD ?
Damon and Klaus

8.Co miałaś dzisiaj na obiad ?
Ziemniaki prażone, sałatka

9.Jesz śniadanie przed wyjściem do szkoły ?
Nie

10.Masz laptop czy komputer ?
Komputer

11.Podoba Ci się mój blog ?
Tak ;-)


A teraz moje pytanka:

1. Oglądasz Pamiętniki Wampirów?
2. Wolisz mini czy dżinsy??
3. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
4. Masz rodzeństwo?
5. Znienawidzona przez cb potrawa to...
6. Ulubiony napój/sok?
7. Masz facebooka?
8. Oglądasz filmy/seriale na stronach internetowych? Np. na zalukaj.tv czy iitv.pl ??
9. Twój ulubiony gatunek muzyki to...
10. Jak Ci minął dzień? xD


Do zabawy zapraszam:

www.pamietniki-wampirów.pinger.pl
www.bluegirl47.pinger.pl
www.stefan77.pinger.pl
www.funiek244.pinger.pl
www.kama14789.pinger.pl
www.juliette45.pinger.pl
www.pola1010.pinger.pl
www.majeczka244.pinger.pl
www.megi1997.pinger.pl
www.oluniaa1910.pinger.pl

oraz wszystkich chętnych :-)



Regulamin : papryka.pinger.pl/
  • awatar Gość: dzieki za zaproszenie :)
  • awatar i can be strong.: @Anitka91<3: dziękuję :)
  • awatar no music, no life!: dzięki, że wpadłaś. 1. nie! wolę Saga Twillight !!!<33333333333333333333333333333333333 2. jeansy ! 3. cukiernikiem < 3 4. niestety, tak. 5. barszcz czerwony !!! 6. tymbark <3 7. taaaaaakk 8. nie e. 9. nie mam . słucham wszystkiego co mi się podoba. 10. dobrze, dobrze .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›